21 października 2018

Strefa pancernego plastiku

Rafał Buber-Kubić, Jacek Gilarski

W ostatnich latach obserwuje się ogromny rozwój gier, zarówno wideo, planszowych jak i bitewnych, w mniejszym lub większym stopniu nawiązujących do historii wojen XX wieku i do sztuki wojennej jako takiej. Wzrost popularności takich gier rozwija zainteresowanie tematyką historyczną i kwestiami technicznymi maszyn bojowych. Wiele firm zabawkarskich przekuwa takie zainteresowanie klientów w zysk poprzez dostarczanie zestawów do budowy modeli redukcyjnych, które są potem wykorzystywane w rozgrywkach na wielkich stołach imitujących pola bitew. Historia modelarstwa jest jednak o wiele dłuższa, a jej początki nierozerwalnie wiążą się z rozwojem sztuki rzeźbienia i malowania, z rzemiosłem oraz inżynierią. Historia pełna jest sławnych skądinąd postaci, które w swej pracy wykorzystywały modele maszyn czy budowli. Nawet dziś, w dobie grafiki trójwymiarowej i drukarek 3D, studenci architektury muszą budować, na ocenę, modele budynków. Rozpoczynając cykl artykułów „Strefa pancernego plastiku”, zapraszamy do podróży szlakiem budowy modelu pewnego czołgu. Przy okazji zwiedzimy wszystkie rejony modelarskiego poligonu, na których trenuje się dopasowanie elementów, ich sklejanie, malowanie i dodawanie efektów zużycia, zajrzymy też do siedziby modelarskiego wywiadu OSINT (open source intelligence), dzięki któremu modelarz wie, jak model powinien wyglądać. Poruszymy kwestie stron i forów modelarskich. Postaramy się też odnaleźć odpowiedź na pytanie o zyski i straty, jakie przynosi to hobby.

Czym różni się modelarstwo od budowania z klocków Lego i co dobrego wynika z tej różnicy.

Znana duńska wytwórnia klocków od dziesięcioleci zachwyca nowe pokolenia swoimi wyrobami, których złożenie wymaga uważnego podążania za wskazaniami przejrzyście opracowanej instrukcji obrazkowej. Nie trzeba dodawać, że klocki, jako należące do jednego systemu, można wykorzystać do budowy wszystkiego, co tylko przyjdzie do głowy. Notabene przez wiele lat projektanci tychże klocków opierali się pokusie zwielokrotnienia zysków poprzez wprowadzenie do oferty zabawek o tematyce militarnej, a uśmiechnięte ludziki w mundurach policji były jedynymi przedstawicielami resortów siłowych w ofercie. Jakiś czas temu sytuacja uległa jednak zmianie. Zbiegło się to ze wspomnianym już rozwojem gier bitewnych, których nieodłącznym elementem są figurki i modele pojazdów, przestawiane na polu gry zgodnie z jej regułami niczym na mapie w sztabie podczas kampanii.
Co do porównania modeli i zabawek budowanych z klocków, wśród modelarzy funkcjonuje powiedzenie odnoszące się do świetnie opracowanych i wykonanych zestawów, że składa się je jak klocki Lego – czyli łatwo, szybko, bez problemu i bez potrzeby posiadania większego doświadczenia. Nie znaczy to, że wykonanie większości modeli wymaga znajomości technik jubilerskich i zegarmistrzowskich. Ot, po prostu czasem trzeba trochę pomyśleć nad częściami, narzędziami oraz instrukcją i trochę pokombinować, żeby być zadowolonym z efektu końcowego. Na tym jednak podobieństwa się kończą. Klocki łączy się i rozłącza według chwilowej potrzeby, a w przypadku pomyłki po prostu się ją koryguje. Model buduje się tylko raz, bo choć rozkładanie – zwłaszcza metodą siłową – jest możliwe, nigdy nie odbywa się bez szkód, i sama świadomość niepowtarzalności wykonania wpływa na podejście do własnych działań. Jednym słowem, budowa modeli może być dobrą okazją do wieloaspektowych starań edukacyjnych i wychowawczych, jeśli modelarstwo ulubiły sobie nasze dzieci, albo do nauki własnej i rozwoju osobistego, jeśli to my sami zajmujemy się tym hobby. Notabene historia wielu modelarzy pokazuje, że budowa modeli zagościł w ich życiu dwukrotnie: po raz pierwszy była to raczej fascynacja możliwością budowania małych kopii maszyn ze świata dorosłych, z którymi to kopiami, traktowanymi trochę jak resoraki, biegało się potem, odgrywając sceny pojedynków powietrznych albo wycierało się spodnie, tocząc bezładne potyczki pancerne na dywanie; zresztą o topieniu lotniskowców w wannie pełnej wody też można usłyszeć we wspomnieniach z modelarskiego dzieciństwa. Po raz drugi ludzie ci otwierali drzwi modelarni już jako dorośli, finansowo niezależni poszukiwacze hobby, które pozwoliłoby osiągnąć poszukiwane cele. Jakie? Odpowiedzi jest pewnie tyle, ilu modelarzy, najczęściej przewijają się jednak takie kwestie jak sentyment z dzieciństwa, chwila oddechu od innych aktywności, nieledwie medytacja, odnalezienie satysfakcji z poprawnego wykonania modelu – czasem potwierdzone wyróżnieniem zdobytym na wystawie modelarskiej – czy względy towarzyskie, bo choć modelarze to przede wszystkim soliści, to jednak bez wymiany doświadczeń trudno rozwijać własne umiejętności.

Cały tekst można przeczytać w pierwszym numerze nowego magazynu militarnego Twoja Strefa Pancerna dostępnego w Empikach, kioskach Ruchu, Relay i In Medio oraz w sklepie Wydawcy: http://sklep.wozybojowe.pl/kategoria/prasa

> regulamin