25 listopada 2017

Zamach na gestapo – akcja „Fajerwerk”

dr Grzegorz Jasiński

akcja "Fajerwerk"

W warunkach okupacyjnych samochody były niezwykle ekskluzywnym środkiem komunikacji, rzadziej walki. Stąd też przykłady ich bojowego użycia przez Armie Krajową były dosyć rzadkie i dlatego wszelkie plany oraz akcje bojowe z ich wykorzystywaniem warto przypominać.

Latem 1942 r. rozpoczęto rozbudowę oddziałów dyspozycyjnych Związku Odwetu i podjęto prace sztabowe, które pół roku później zaowocowały powołaniem Kierownictwa Dywersji. Nowa koncepcja działania została przedstawiona 22 stycznia 1943 r. w rozkazie dowódcy AK „O uporządkowaniu odcinka walki czynnej”. Zgodnie z tym rozkazem w strukturach Armii Krajowej został powołany specjalny pion organizacyjny, nazwany Kierownictwem Dywersji (Kedyw), z płk. Emilem Fieldorfem „Nilem”, a od lutego 1944 r. płk. Janem Mazurkiewiczem na czele. Jego zadaniem miało być: nękanie przeciwnika i zadawanie mu coraz mocniejszych ciosów przez akcję dywersyjną i sabotażową oraz stosowanie już w chwili obecnej wobec okupanta odwetu za akty gwałtu w stosunku do ludności polskiej.

Odziały dywersyjne i partyzanckie przeprowadziły wiele poważnych akcji bojowych i sabotażowych. Brak pełnych danych nie pozwala wszakże na szczegółowy bilans działalności ZWZ – AK. Według danych obejmujących okres 1941 – połowa 1944 r., żołnierze AK wykoleili 732 pociągi, wysadzili 38 mostów, uszkodzili 28 samolotów, 930 lokomotyw i 19 058 wagonów, podpalili 443 pociągi, spalili 130 magazynów wojskowych. Wykonali 5773 zamachy skierowane przeciwko Niemcom i volksdeutschom. Przeprowadzili ponad 25 tys. akcji sabotażowych, unieruchamiając czasowo produkcję w 7 fabrykach, uszkodzili 2872 maszyny oraz wykonali wiele dziesiątków tysięcy wadliwych części w przemyśle zbrojeniowym.

Gdyby nie powściągliwość dowódców, wynikająca w znaczonej mierze z obawy przed represjami wymierzonymi w ludność cywilną, skala jak i śmiałość zamachów przeprowadzanych przez żołnierzy Oddziałów Dyspozycyjnych Kedywu byłaby zapewne zdecydowanie większa. Najlepszym przykładem tego był tajemniczy plan akcji „F” – „Fajerwerk” z 2 lipca 1944 roku skierowany najprawdopodobniej przez szefa Kedywu Okręgu Warszawa AK ppor. Józefa Rybickiego „Andrzeja” do akceptacji komendanta Okręgu płk. Antoniego Chruściela „Montera”. Głównym celem tego planu było skonstruowanie wozu-bomby i przy jego pomocy wysadzenie gmachu gestapo przy al. Szucha.

Na podwoziu ciężarowego, 3-tonowego Opla, twórca planu – najprawdopodobniej pchor. Tadeusz Sobczyński „Ba” lub kpr. pchor. Waldemar Baczak – zamierzał zbudować imitację niemieckiego samochodu więziennego. W tym celu, po odpowiednim wzmocnieniu resorów, część transportową planował zabudować pomalowaną odpowiednio sklejką imitującą ścianę z desek na ramach z płaskowników. Wszystko to miało zostać przykryte wykonanym w tej samej technice dachem, a z tyłu planowano przykręcić koło zapasowe. Jak podkreślano w dokumencie, pojazd nie musiał być wykonany z zachowaniem detali, gdyż: ogólnie dobry wygląd i syrena przy dużej szybkości jazdy zmylą z całą pewnością wartowników. Po przygotowaniu pojazdu, w dniu zamachu o godz. 8.00 miał nastąpić załadunek dziesięciu skrzyń z blachy, 50 kg. każda, w których planowano umieścić łącznie 500 kg. materiału zapalającego. Następnie, o godz. 8.20 miało rozpocząć się  załadowywanie dodatkowych 2 ton trotylu, zapakowanych w worki 50 kg. Wszystko to łączyła uprzednio przygotowana sieć detonująca, której działanie tak opisano: W szoferce znajduje się 6 zapalników pociągowych rozmieszczonych w następujący sposób: 2 (dwa) zapalniki zamontowane przy obu drzwiach szoferki, połączone z drzwiami linką, odbezpieczane w chwili zajęcia miejsc przez obsługę wewnątrz szoferki. (Odpalają przy otwarciu szoferki). Dwa dalsze (3 i 4), umieszczone na tylnej ściance szoferki nad głowami obsługi, odbezpieczane [są] w chwili zajęcia miejsc przez obsługę. Od każdego kółka zawleczki prowadzi cienka linka  do ramienia obsługujących o długości tak dobranej, aby w razie zwalenia się człowieka przy jego zastrzeleniu nastąpiło odpalenie (zawleczka b. ciasno wpasowana). Dwa ostatnie (5i 6), umieszczone przed obsługującymi, [są] odpalane ręcznie. Detonacja następowała 2 minuty po uruchomieniu.

Gotowość do wyjazdu miała nastąpić o godz. 9.30 na sygnał telefoniczny, że „wóz oryginalny” wyjechał na Pawiak. Wtedy to więźniarka, w której znajdował się dowódca i szofer przebrani w mundury SD oraz manekin, miała wyruszyć do siedziby gestapo. Planowano, by w ślad za nią podążał samochód obstawy (mercedes) z sześcioma żołnierzami przebranymi w mundury SD i uzbrojonymi w pistolety maszynowe i granaty. Według danych pozyskanych w trakcie dwumiesięcznego rozpoznania najdogodniejszym momentem na przybycie obu pojazdów do siedziby gestapo miała być godzina między 9.50 a 10.15. Wtedy to bowiem w gmachu znajdowało się najwięcej personelu urzędującego, w tym kierownictwo gestapo. Planowano, by po wjechaniu do wnętrza, obsługa więźniarki odpaliła zapalniki, następnie spokojnie przeszła przez podwórze i weszła do samochodu obstawy, który na pełnym gazie odjechałby wówczas w kierunku pl. Unii. W pobliżu, np. na ul. Koszykowej, miał oczekiwać samochód ciężarowy z lekarzem, w razie gdyby natychmiast była potrzebna pomoc medyczna.

Ostatecznie plan ten nie został zrealizowany. Być może już wtedy, gdy miał podjąć decyzję w sprawie przeprowadzenia akcji była już podjęta decyzja (po 21 lipca 1944 r.) o konieczności wybuchu powstania w Warszawie i wszelkie tego typu akcje nie były wskazane, by nie stawiać niemieckiego garnizonu w stan alarmu.

> regulamin