25 listopada 2017

Tygrysy pod Kurskiem – analiza operacyjna

Eugeniusz Żygulski

Gotowość bojowa

4 lipca 1943 roku w wojskach Grupy Armii „Środek” i Grupy Armii „Południe” Niemcy zebrali 133 czołgi Panzer VI. Nie znaczy to jednak, iż wszystkie egzemplarze były gotowe do walki. Faktycznie każdego dnia liczba wozów meldowanych jako w pełni sprawne była płynna. Z okresu bitwy pod Kurskiem (operacja „Zitadelle”) znane są liczne meldunki dzienne o stanach broni pancernej, w większości przypadków wysłane w godzinach wieczornych (18:30, 19:00, 23:00, 24:00), rzadziej porannych. To na ich podstawie szacuje się potencjał w czołgach, ale trzeba pamiętać, że czasem w ciągu jednego tylko dnia kilka czołgów wyszło z linii z powodu awarii lub uszkodzeń, kilka innych w międzyczasie usprawniono, dlatego nie zawsze sumaryczny meldunek dzienny w pełni opisuje intensywność zdarzeń. Generalnie w przededniu ofensywy Niemcy posiadali 114 Tygrysów meldowanych jako gotowe do walki i z takim właśnie potencjałem rozpoczynali „Cytadelę”. Wyglądało to następująco:

  • 503. batalion czołgów ciężkich – 39 Panzer VI
  • 505. batalion czołgów ciężkich – 26 Panzer VI
  • 13. kompania Pułku Pancernego „Grossdeutschland” – 14 Panzer VI
  • 13. kompania 1. Pułku Pancernego SS – 12 Panzer VI
  • 8. (ciężka) kompania 2. Pułku Pancernego SS – 12 Panzer VI
  • 9. kompania 3. Pułku Pancernego SS – 11 Panzer VI

505. batalion czołgów ciężkich majora Sauvanta

Dowódca atakującej w kierunku Kurska z północy 9. Armii, gen. Model, zdecydował, że jednostki ciężkich czołgów oraz ciężkich łowców czołgów (656. Pułk Łowców Czołgów z 653. i 654. batalionem Ferdynandów plus 216. pancernym batalionem szturmowym z wozami Brummbär oraz 313. i 314. kompanie czołgów radio; łącznie 656. Pułk miał 4 lipca w gotowości bojowej 83 Ferdinand, 42 Brummbär, 25 Panzer III, 2 Panzer II, 10 StuG III i 72 Sd.Kfz. 301) zostaną przydzielone dywizjom piechoty pierwszego rzutu i będą wspierać piechurów bezpośrednio na linii frontu. Plan natarcia 9. Armii przewidywał, że 5 lipca, po silnym przygotowaniu artyleryjskim i atakach lotniczych, do natarcia pójdą dywizje piechoty XXXXI KPanc (86. DP i 292. DP), XXXXVI KPanc (7. DP, 31. DP, 102. DP oraz 258. DP) oraz XXXXVII KPanc (6. DP) i XXIII KA (216. DP, 383. DP, 78. DP). Przy czym główny szturm wykonać miały XXXXI KPanc i XXXXVII KPanc, natomiast dwa pozostałe osłaniałyby skrzydła włamania, także prowadząc aktywne działania. Dywizje pancerne miały asystować w pierwszym etapie ataku tylko siłami wydzielonymi, ale 6 lipca, po planowanym przełamaniu pozycji obronnych przeciwnika, powinny zostać wprowadzone do bitwy i nadać jej charakter manewrowy. W 9. Armii bataliony ciężkich wozów bojowych zostały rozdzielone między dywizje piechoty. Inaczej niż czołgi średnie w pułkach pancernych, silnie opancerzone i uzbrojone wozy wsparcia powinny torować drogę już w pierwszym rzucie. 3 lipca 1943 roku 505. batalion czołgów ciężkich przydzielono do 6. Dywizji Piechoty XXXXVII KPanc. Korpus pancerny gen. Joachima Lemelsena był silnym związkiem operacyjnym, obok 6. DP dysponował bowiem 2. DPanc, 9. DPanc i 20. DPanc. Ponadto jako wsparcie przydzielono mu 904. dywizjon dział szturmowych (31 StuG III), 245. dywizjon dział szturmowych (22 StuG III i 9 StuH) oraz 312. kompanię czołgów radio (7 StuG, 24 wozy Borgward B IV). Razem w szeregach wojsk XXXXVII KPanc znajdowało się 385 czołgów i dział samobieżnych, nie licząc artylerii drugiej linii (Hummel, Wespe). Przydzielone Tygrysy nie stanowiły nawet 10% wozów bojowych będących pod rozkazami gen. Lemelsena. Dla piechurów 6. DP gen. Horsta Grossmanna, podobnie jak uzbrojone w działa kal. 75 mm wozy StuG, miały one jednak nieocenioną wartość, tym bardziej, że pierwszego dnia ofensywy większość niemieckich czołgów miała trzymać się na tyłach. Wyjątek stanowiła 20. DPanc, której pododdziały zajęły pozycje na prawym skrzydle dywizji piechoty korpusu. Dla lepszej koordynacji działań w pasie 20. DPanc i 6. DP sformowano specjalny sztab wojsk pancernych, 21. Brygadę Pancerną, zwaną też Kampfgruppe „Burmeister”, od nazwiska dowódcy w stopniu pułkownika. Burmeister miał koordynować m.in. działania Tygrysów, dział szturmowych oraz nosicieli ładunków wybuchowych.

Pierwsze ataki, wykonane jeszcze przed świtem 5 lipca przez piechotę 6. DP, nie przyniosły rezultatów, ale wkrótce siła ognia niemieckiej artylerii i ataki lotnicze zaczęły kruszyć radzieckie pozycje. XXXXVII KPanc, inaczej niż pozostałe korpusy 9. Armii, miał trochę szczęścia, gdyż oś jego natarcia przebiegała na styku dwóch armii RKKA – 13. oraz 70. Niemcy atakowali tu pierwszą linię obrony Frontu Centralnego, obsadzoną w pasie XXXXVII KPanc na wschodzie przez 15. Dywizję Strzelecką (29. Korpus Strzelecki 13. Armii), a na zachodzie przez 132. DStrz (28. KStrz z 70. Armii). Mimo to teren natarcia był bardzo trudny, gdyż obrońcy przygotowali rozległe pola minowe oraz liczne pozycje obronne dla swej piechoty, dział i okopanych czołgów (z samodzielnych pułków czołgów, będących w dyspozycji dowódców armii). Piechota 6. DP uwikłała się w ciężkie walki i gen. Grossmann zarządził wprowadzenie do walki Tygrysów. Czołgi ciężkie, tak jak działa szturmowe i nosiciele ładunków wybuchowych B IV, miały torować drogę piechocie, z dużej odległości likwidując wykryte stanowiska radzieckich dział, schrony, punkty umocnione oraz czołgi. 505. batalion wyruszył z rejonu miejscowości Wiesselik-Possiełok o godz. 9:30 siłami 26 czołgów, przekraczając wkrótce rzekę Okę. Oś natarcia 6. DP przebiegała równolegle do źródeł rzeki, przez Nowy Chutor, Tagino na Ozierki, potem w kierunku na Butyrki. Tygrysy współdziałały m.in. z grenadierami 37. Pułku Piechoty i saperami 6. DP. W akcji towarzyszył im również pluton 312. kompanii, złożony z 3 StuG i 12 B IV. Na prawo od pozycji dywizji piechoty atakowali grenadierzy pancerni 20. DPanc (w kierunku na Bobrik), na lewo 292. DP z XXXXI KPanc. Kilka Tygrysów weszło wówczas na miny, kolejne stały się celem dla zajadłego ognia przeciwpancernego, odnosząc uszkodzenia. Ciężkie czołgi niemieckie dobrze jednak wykonywały swoje zadanie. 132. DStrz i 15. DStrz nie wytrzymały naporu i 5 lipca pierwsza linia obrony Frontu Centralnego na styku 70. i 13. Armii została przełamana, w ciężkiej sytuacji znalazły się również pozostałe dywizje 13. Armii, ale utrzymały front. Największy sukces tego dnia odniósł właśnie XXXXVII KPanc, włamując się do 8 km w głąb stanowisk radzieckich. Wojska gen. Lemelsena zdobyły obszar między wsiami Butyrki (Tygrysy miały znaleźć się tam o 12:30) i Saborowka, dochodząc do miejscowości Bobrik i Stiep. Niemieckie czołgi ciężkie podeszły pod wzgórze 230,7. W oddali majaczyły wzgórza oznaczone na mapach jako punkty 272 i 274. Po wojnie w niemieckich wspomnieniach i książkach pojawiły się głosy, że w godzinach popołudniowych 5 lipca 9. Armia miała szansę na przełamanie wrogich pozycji dzięki sukcesowi XXXXVII KPanc. Model popełnił jednak błąd i nie zdążył już tego dnia wprowadzić do walki odwodowych dywizji pancernych, które mogły ruszyć na Kursk. Pogląd ten jest jednak bezpodstawny. W rzeczywistości rozbito tylko dywizje pierwszego rzutu, ale dalej znajdowała się kolejna radziecka pozycja obronna, obsadzona przez dywizje 17. Korpusu Strzeleckiego 13. Armii (jej drugi rzut). Nie przełamano bowiem obrony Frontu Centralnego, a jedynie wbito klin między jego 70. i 13. Armię. Warto jednak podkreślić, że dokonała tego przede wszystkim 6. DP wraz z 505. batalionem czołgów ciężkich. 5 lipca załogi Tygrysów zameldowały zniszczenie m.in. 42 wrogich pojazdów pancernych, choć własne straty również były poważne. Poległ dowódca 1. kompanii liniowej, kapitan Riedesel. Kilkanaście czołgów zostało uszkodzonych. Wieczorem przyszedł rozkaz mówiący o tym, że 505. batalion zostaje teraz podporządkowany 2. DPanc, którą na pierwszą linię wprowadzano z odwodu korpusu. 2. DPanc wchodziła na pozycje 6. DP, kierując oś swego natarcia w kierunku na Soborowkę i dalej na południe.

6 lipca podkomendni mjr. Sauvanta rozpoczęli od walk o Soborowkę, która została wkrótce opanowana. 2. DPanc kierowała się na południe, w stronę miejscowości Kaszara, Olchowatka oraz wzgórz 272 i 274, ale rozwinięcie się do walki niemieckich dywizji pancernych przeciągało się. Tymczasem dowódca Frontu Centralnego, marszałek Rokossowski, zdecydował o niezwłocznym odrzuceniu wojsk XXXXVII i XXXXI KPanc na pozycje wyjściowe. Dokonać tego miała 2. Armia Pancerna, atakując w pasie XXXXVII KPanc własnym 16. KPanc, a w pasie XXXXI KPanc swym 3. KPanc. Jednocześnie w ataku wziąć udział powinien również odwodowy 19. KPanc. Rosjanie ściągnęli także inne odwody na front, w tym z 70. Armii 175. DStrz. Wkrótce radzieckie wojska pancerne przeszły do kontrataku na północ, w kierunku na Butyrki. Ostatecznie jednak atakował głównie 16. KPanc, 3. KPanc prowadził ograniczone działania, zaś 19. KPanc, po wpadnięciu na własne pola minowe, nie zajął nawet pozycji wyjściowych do ataku. Dla załóg Tygrysów nieskoordynowane ataki średnich i lekkich czołgów nieprzyjaciela były doskonałą okazją do pokazania możliwości KwK 36. Tego dnia 505. batalion czołgów ciężkich zapisał na swe konto łącznie 67 czołgów nieprzyjaciela. Co ciekawe, koresponduje to niemal idealnie z wykazami strat 16. KPanc z tego właśnie dnia. Radziecki korpus pancerny utracił w walce 88 maszyn (69 bezpowrotnie – 50 T-34 i 19 T-70), głównie ze 107. BPanc, która faktycznie przestała istnieć (z jej 50 czołgów ocalały 4). Samobójczy kontratak 107. BPanc miał jedynie tę zaletę, że opóźnił natarcie 20. DPanc i 2. DPanc w kierunku Olchowatki i wzgórz 272 i 274. Wkrótce Niemcy mogli wznowić działania zaczepne. Walki w dniach 5-6 lipca wyczerpały jednak 505. batalion. Wieczorem w gotowości bojowej znajdowało się zaledwie 6 Panzer VI i, począwszy od 7 lipca, udział czołgów ciężkich w dalszym natarciu XXXXVII KPanc mógł przedstawiać się nieco symbolicznie – do walki nadawał się maksymalnie ekwiwalent jednej kompanii.

7 lipca XXXXVII KPanc (6. DP, 2., 9. i 20. DPanc) przystąpił do energicznego natarcia na Olchowatkę, podchodzącą do niej przez Podsoborowkę i Kaszarę. 70. Armia wzmocniła ten odcinek 140. DStrz, a główną siłą obronną był 17. KStrz 13. Armii (na lewym skrzydle 6. DStrzGw) wraz z licznymi jednostkami wsparcia, w tym licznymi pułkami dział przeciwpancernych oraz pułkami czołgów. Tego dnia odnotowano w 505. batalionie utratę w sposób bezpowrotny 3 czołgów Panzer VI, choć być może było to zewidencjonowanie strat bezpowrotnych z całych dotychczasowych walk. Tak czy inaczej batalion czołgów ciężkich był poważnie osłabiony i kilka zdolnych do walki Tygrysów było ułamkiem zaangażowanych na odcinku natarcia niemieckich wojsk pancernych. W wyniku bardzo ciężkich walk uderzenie XXXXVII KPanc na Olchowatkę załamało się. Było widać, że, inaczej niż w dniach 5-6 lipca, Niemcom brakowało teraz silnych i licznych batalionów piechoty oraz wydatnego ich wsparcia w postaci świeżego batalionu Tygrysów.

8 lipca do 505. batalionu czołgów dotarła wreszcie jego 3. kompania pod kierownictwem porucznika Barkhausena, ale jej przybycie pozwoliło jedynie odbudować siły do poziomu dwóch kompanii. Mimo to, dzięki posiłkom, batalion dysponował najwyższą ilością Tygrysów w gotowości bojowej – aż 29 (w tym 14 nowych), choć intensywne walki oraz nierozpoznane pola minowe bardzo szybko zredukowały ten stan. W tym czasie 2. DPanc i 6. DP zaległy pod Olchowatką, zaś Niemcy zaczęli sprowadzać z odwodów armii 4. DPanc, która miała rozszerzyć włamanie korpusu na południowy-zachód, w kierunku na Tiepłoje (wsparcie dla wyczerpanej 20. DPanc). Ataki z 8 lipca nie przyniosły jednak sukcesów. 9 lipca Model uznał, że wojska wymagają odpoczynku i przegrupowania i chwilowo natarcie zostało zawieszone – według niektórych danych na chodzie zostały 3 Tygrysy. Tego dnia 505. batalion został wycofany do rezerwy XXXXVII KPanc z zadaniem odtworzenia gotowości bojowej. 10 lipca, gdy do stanu używalności doprowadzono 26 Tygrysów, batalion czołgów ciężkich przekazano pod rozkazy 4. DPanc i wraz z nią skierowano w kierunku na Tiepłoje. Tego dnia w pasie XXXXVII KPanc ponownie doszło do zaciekłych walk, zaś Niemcy opanowali wreszcie Tiepłoje. Cena za ten lokalny sukces była jednak duża. 11 lipca w 505. batalionie pozostało tylko 11 Tygrysów meldowanych jako całkowicie sprawne, a właśnie tego dnia XXXXVII KPanc wykonał ostatnie natarcie w ramach operacji „Cytadela”, znów jednak nie będąc w stanie zdobyć Olchowatki. W tej sytuacji gen. Lemelsen zarządził przejście do obrony. Tygrysy zajęły teraz pozycje obronne, do 15 lipca utrzymując wraz z innymi oddziałami korpusu zdobyty z takim trudem teren. Sukces był jednak skromny – głębokość włamania sięgała zaledwie 20 km. Wprawdzie dowództwo Grupy Armii „Środek” planowało wznowienie natarcia, ale atak na niemiecką 2. Armię Pancerną w ramach operacji „Kutuzow” szybko przekreślił te plany. Ostatecznie Model 15 lipca zarządził odwrót na pozycje wyjściowe. 505. batalion otrzymał rozkaz osłaniania odwrotu i obrony pozycji pośrednich (np. pod Soborową, następnie pod Tagino). Ponieważ wojska Frontu Centralnego nieustannie atakowały 9. Armię, odwrót odbywał się w ogniu ciężkich walk i zakończył się 17 lipca. Tego właśnie dnia 505. batalion czołgów zameldował o utracie bezpowrotnej kolejnych 2 czołgów Panzer VI. Liczba pojazdów sprawnych wynosiła 16 sztuk, a 20 lipca podniosła się do 19 wozów.

W pasie 4. Armii Pancernej

W pasie 4. Armii Pancernej do ofensywy w kierunku na Obojan i Kursk wyruszyć miały XXXXVIII KPanc gen. von Knobelsdorfa oraz II KPanc SS SS-Obergruppenführera Haussera. W szeregach tego pierwszego znajdowała się dywizja grenadierów pancernych „Grossdeutschland”, a w jej pułku pancernym jedyna kompania Tygrysów pod rozkazami kpt. Wallrotha, czyli 13. kompania pancerna „Grossdeutschland”. Na wschód od dywizji Wehrmachtu rozwinęły się natomiast trzy dywizje grenadierów pancernych Waffen-SS, kolejno 1. DGrenPanc SS „Leibstandarte SS Adolf Hitler”, 2. DGrenPanc SS „Das Reich” i 3. DGrenPanc SS „Totenkopf”. W każdej z nich w pułku pancernym były, jak już wspomniano, pojedyncze kompanie Tygrysów.

13. kompania „Grossdeutschland”

XXXXVIII KPanc zaatakował już 4 lipca, chcąc polepszyć pozycje wyjściowe przed szturmem generalnym, zaplanowanym na dzień następny. Nocą z 4 na 5 lipca, także w pasie dywizji grenadierów pancernych Waffen-SS, doszło do walk o pozycje wyjściowe. W pasie natarcia dywizji „Grossdeutschland” ulewne deszcze opóźniły wprowadzenie do walki czołgów, ponieważ w wielu miejscach ziemia zamieniła się w grzęzawisko. Takiej sytuacji sprzyjała charakterystyka miejscowego terenu, poprzecinanego licznymi rzekami oraz obszarami bagiennymi. Kompania kapitana Wallrotha, podobnie jak i reszta czołgów dywizji, ruszyła więc do akcji po piechocie, ponieważ musiała poczekać na ukończenie przepraw saperskich. Pułk Pancerny „Grossdeutschland” walczył pod Butowem i wzgórzem 224,5. Nierozpoznane pola minowe na osi natarcia Butowo – Czerkaskoje doprowadziły 5 lipca do poważnych strat. Na ładunkach wybuchowych poderwało się m.in. 9 Tygrysów, co przejściowo wyłączyło z działań większość kompanii. Meldunki z 4 lipca wspominały o 14 Panzer VI w gotowości bojowej, meldunek z 6 lipca mówił o dwóch. Ciężkie walki o Czerkaskoje doprowadziły jednak do odrzucenia 67. DStrzGw z 22. KStrzGw 6. AGw przeciwnika na północ. 6 lipca na pomoc gwardzistom Rosjanie rzucili część 1. APanc, w tym czołgi 6. KPanc i 3. KZmech. W dniach 5-6 lipca XXXXVIII KPanc przełamał się przez pierwszą linię obrony przeciwnika, niemniej za cenę wysokich strat. W dniach 7-8 lipca Tygrysy praktycznie nie odgrywały większej roli, bowiem większość maszyn trafiła do naprawy. 9 lipca sytuacja uległa wyraźnej poprawie, meldunek wieczorny podawał już gotowość 8 ciężkich czołgów. Ich pojedyncze plutony rzucone zostały w rejon Wierchopnoje i Syrcewa oraz okolicznych wzgórz, w celu wsparcia zalegającego natarcia 3. DPanc (pozycja blokująca – rzeka Pena). W tej sytuacji cała „Grossdeutschland” została zaangażowana na tym kierunku, stopniowo wypychając przeciwnika w rejonie Bierezowki, co trwało do 13 lipca. W tych dniach liczebność zaangażowanych w walki czołgów ciężkich ponownie spadła z 11 sztuk 11 lipca do 5 sztuk 14 dnia tego miesiąca. Ostatecznie XXXXVIII KPanc nie dotarł nawet do bliższego celu natarcia, Obojana, a jego ofensywa wygasła. 13. kompania czołgów ciężkich nie odegrała w walkach większej roli, choć na swe konto zapisała m.in. kilkadziesiąt czołgów przeciwnika. Nie jest do końca jasna kwestia strat bezpowrotnych w Tygrysach. Wedle większości źródeł takowych w kompanii nie odnotowano, ale być może jeden Panzer VI uległ jednak zupełnemu zniszczeniu, a już na pewno uległ bardzo poważnemu uszkodzeniu (1 sierpnia wykazywano 14 maszyn, 5 na chodzie i 9 w naprawach do trzech tygodni).

Poziom gotowości bojowej Panzer VI 13. kompanii „Grossdeutschland” w czasie ofensywy na Kursk przedstawiał się następująco:

4 lipca – 14 sztuk
6 lipca – 2 sztuki
7 lipca (wieczór) – 1 sztuka
9 lipca (wieczór) – 8 sztuk
10 lipca (wieczór) – 10 sztuk
11 lipca (wieczór) – 11 sztuk
12 lipca (wieczór) – 11 sztuk
13 lipca (wieczór) – 6 sztuk
15 lipca (wieczór) – 5 sztuk
16 lipca (wieczór) – 5 sztuk
17 lipca (wieczór) – 8 sztuk
18 lipca (wieczór) – 8 sztuk

13. kompania 1. Pułku Pancernego SS

Na wschód od XXXXVIII KPanc nacierały trzy dywizje korpusu pancernego Waffen-SS (w pasie Tomarowka – Biełgorod). W „Leibstandarte” 13. ciężką kompanią czołgów dowodził SS-Hauptsturmführer Kling, mający 4 lipca do dyspozycji 12 sprawnych Tygrysów. O świcie 5 lipca 1. DGrenPanc SS, po nocnych walkach o lepsze pozycje wyjściowe, wykonała atak pułkami grenadierów pancernych na linii Zadelnoje-wzgórze 220,5 – Berezow. Przeciwnikiem była tu 52. DStrzGw. Tak jak na północ od Kurska, także i na południu Tygrysy wykorzystywano jako czołgi wsparcia piechoty. Wraz z działami StuG zostały one, inaczej niż czołgi średnie z pułków pancernych, które czekały aż spieszeni grenadierzy przełamią radzieckie pozycje, rzucone w wir pierwszych starć. Tym samym załogi dział szturmowych i czołgów ciężkich zostały narażone na zmasowany ogień przeciwpancerny, stromotorowy (zaporowy) oraz liczne pułapki minowe. Wkrótce rów przeciwczołgowy i pola minowe zatrzymały wozy wsparcia, a sytuacja była na tyle poważna, że zarządzono ponowny ostrzał artylerii. Ciężkie walki wywiązały się w rejonie wzgórza 220,5, zdobytego ostatecznie o godz. 11:15. Dalszy atak „Leibstandarte” skierowała w kierunku Bykowa. O godz. 14:30 odparto kontratak 96. BPanc z odwodu 6. AGw. Rosjanie wycofali się, pierwsza linia obrony została przełamana. O godz. 17:00 zameldowano zdobycie Bykowa i zarządzono podciąganie zgrupowań pancernych. Wieczorem 1. DGrenPanc podeszła pod Jakowlewo. 13. kompania miała swój udział w tym taktycznym sukcesie, choć jej straty były poważne. Meldunek z 5 lipca, zapewne wieczorny, wspomina jeszcze o 7 gotowych do walki Panzer VI. Kilka Tygrysów, w tym czołg SS-Untersturmführera Wittmanna, dowódcy 3. plutonu, zostało uszkodzonych (Wittmann figuruje na liście rannych oficerów z 5 lipca). Rankiem 6 lipca wznowiono walki w rejonie Jakowlewa oraz wzgórza 243,2, tym razem z 51. DStrzGw 6. AGw (dywizja obsadzała drugą linię obrony armii gwardii). Tego dnia nastąpiły też kontrataki 3. KZmech. Mimo to wczesnym popołudniem obrona 51. DStrzGw została przełamana, Niemcy ruszyli zaś na Łuczki. Wkrótce nastąpiły dalsze kontrataki 3. KZmech, ale nie powstrzymały one „Leibstandarte” od zajęcia Pokrowki i marszu na Teterewino. Przełamanie pierwszego i drugiego pasa obrony 6. AGw kosztowało m.in. 4 Tygrysy uszkodzone na minach (3 pod Jakowlewem, jeden pod Pokrowką), kilka kolejnych obezwładnił ogień przeciwnika. Załogi Panzer VI musiały się zmagać zarówno z wrogą piechotą i działami przeciwpancernymi, jak też kontratakami radzieckich jednostek pancernych. W dniach 5-6 lipca kompania czołgów ciężkich zameldowała łącznie zniszczenie 52 wrogich wozów bojowych. Z drugiej strony, według niektórych źródeł, czołg SS-Unterscharführera Brandta uznano za tak poważnie uszkodzony, że nakazano rozebrać go na części (sprawa ta jest niejasna i zostanie jeszcze poruszona w dalszej części tekstu). 7 lipca tempo natarcia 1. DGrenPanc SS wyraźnie spadło, choć do tej pory zdołała ona wbić się 20 km w pozycje Armii Czerwonej. Dalszy marsz został zastopowany rowem przeciwczołgowym w rejonie wzgórza 258,2 na północ od Teterewino oraz silną obroną przeciwpancerną tego obszaru. Jednocześnie na dywizję Waffen-SS wyszedł kontratak 31. KPanc. Wkrótce doskonałe właściwości KwK 36 miały bardzo przydać się załogom Tygrysów, bowiem radzieckie dowództwo, zaniepokojone przełamaniem frontu, nakazało odzyskać pozycje serią kontrataków korpusów pancernych. Na razie to jednak SS-mani zajęli Pokrowki i odrzucili 3. KZmech na północ. 8 lipca rozgorzały walki pod Małyje Majaczki – Grieznoje. Kontrataki wykonywały tu 10. KPanc i 5. KPancGw. Pod Wiesełyj straty poniosły załogi Tygrysów, gdyż kilka maszyn zostało obezwładnionych celnym ogniem przeciwpancernym. Z kolei załogi Panzer VI zameldowały zniszczenie 45 wrogich czołgów tego dnia. Wyróżniła się załoga SS-Unterscharführera Staudeggera, niszcząc 22 wrogie czołgi (za swój czyn dowódca odznaczony został 10 lipca krzyżem żelaznym). Niemcy odparli kontrataki radzieckich korpusów pancernych, ale ponieśli wymowne straty. Wieczorem w 13. kompanii do walki nadawał się tylko jeden Tygrys. 9 lipca wznowiono natarcie na Sucho Zołotino, liczba zaś sprawnych czołgów ciężkich wzrosła do 4 sztuk. 10 lipca dywizja „Leibstandarte” rozpoczęła natarcie w stronę Prochorowki, od Teterewino drogą właśnie na Prochorowkę. Tygrysy operowały tu wraz z 2. Pułkiem Grenadierów Pancernych SS i działami szturmowymi, znów pełniąc funkcję wozów bezpośredniego wsparcia piechoty. Walki toczono z szeregiem odwodowych związków RKKA, w tym ze 183. DStrz i elementami 2. KPanc. Natarcie szybko utknęło, mimo pewnych zdobyczy terenowych. Walki miały uporczywy charakter. Ranny został dowódca kompanii Tygrysów, SS-Hauptsturmführer Kling, a jego obowiązki przejął Wittmann. 11 lipca rozgorzały walki z radzieckimi dywizjami powietrzno-desantowymi na podejściach do Prochorowki (wzgórze 252,2 i Kołchoz Październikowy), co było wymownym znakiem, że przeciwnik rzucił tu do walki swą „gwardię gwardii”. 13. kompania wspierała w boju grenadierów pancernych, ale faktycznie na polu walki przebywał tylko jeden pluton Tygrysów, reszta wymagała usprawnień. 12 lipca doszło do znanej bitwy pancernej z 5. APancGw pod Prochorowką (tego dnia wraz z resztą 1. Pułku Pancernego SS załogi Tygrysów zameldowały zniszczenie 165 wrogich czołgów). Jeden Tygrys został wówczas zniszczony bezpowrotnie. W kolejnych dniach intensywność starć zaczęła słabnąć. Niemcy poniechali dalszych natarć, co wyraźnie podniosło liczebność sprawnych Panzer VI. Jeśli meldunek wieczorny z 13 lipca wymieniał ich trzy, to ten z 14 lipca mówił już o ośmiu. 14 lipca 13. kompania odnotowała jednocześnie zniszczenie od początku natarcia 150 wrogich maszyn. Od 16 lipca nastąpił stopniowy odwrót na pozycje wyjściowe. Jednocześnie 13. kompania otrzymała uzupełnienia – 5 nowych Tygrysów przysłanych z Rzeszy.

Poziom gotowości bojowej Panzer VI 13. kompanii 1. Pułku Pancernego SS w czasie ofensywy na Kursk przedstawiał się następująco:

4 lipca – 12 sztuk
5 lipca – 7 sztuk
8 lipca (wieczór) – 1 sztuka
9 lipca (wieczór) – 4 sztuki
10 lipca (wieczór) – 4 sztuki
11 lipca (wieczór) – 4 sztuki
13 lipca (wieczór) – 3 sztuki
14 lipca (wieczór) – 8 sztuk
15 lipca (wieczór) – 8 sztuk
16 lipca (wieczór) – 9 sztuk
17 lipca (wieczór) – 9 sztuk
18 lipca (wieczór) – 9 sztuk

Kompania ciężka (8. kompania) 2. Pułku Pancernego SS

Kompania ciężka (8. kompania) 2. Pułku Pancernego SS również wyruszyła do walki z 12 sprawnymi Tygrysami. 5 lipca na minach poderwały się dwa wozy, w tym czołg dowódcy kompanii SS-Hauptsturmführera Zimmermanna. Tygrys dowódcy został średnio uszkodzony i skierowany do tzw. krótkiej naprawy w celu wymiany skrzyni biegów. Podobnie jak w „Leibstandarte”, także w pasie natarcia „Das Reich” Tygrysy wspierały od godzin rannych walki własnych grenadierów pancernych z 52. DStrzGw. Oddziały z Pułku Grenadierów Pancernych SS „Deutschland” miały spory problem z przełamaniem wrogich pozycji pod miejscowością Bierezow, gdzie radziecki 151. Pułk Strzelców Gwardii stawiał twardy opór. Dopiero wsparcie oddziałów „Totenkopf” od wschodu pomogło i o godz. 13:00 zdobyto Bierezow. Pokonano też rów przeciwpancerny. O godz. 16:00 opanowano wzgórze 233.3, co oznaczało przełamanie pierwszej linii obrony. Kłopoty z rozwinięciem się pułku pancernego do dalszego natarcia, spowodowane licznymi polami minowymi, sprawiły jednak, że atak celem przełamania drugiej linii obrony 6. AGw odłożono na 6 lipca. Tego dnia od godz. 9:30 „Das Reich” ruszyła na Łuczki, gdzie na drugiej pozycji obronnej broniła się 51. DStrzGw (2. DGrenPanc SS stanowiła prawą flankę 1. DGrenPanc SS). O godz. 14:00 zdobyto Łuczki, a w ich pobliżu doszło do walk z kontratakującymi czołgami 3. KZmech. Pod Łuczkami zniszczono 12 T-34. Zapewne to właśnie tego dnia Tygrysy z 8. kompanii miały okazję do udowodnienia swej wytrzymałości i siły ognia w walce z T-34. Jak wspominał Willy Fey z kompanii czołgów ciężkich „Das Reich”:

Zaczęło się pancerne starcie. Na przeciwległych stokach wzgórz, w odległości około tysiąca metrów, stały naprzeciw siebie wrogie wojska niczym figury na olbrzymiej szachownicy, próbując, ruch za ruchem, przeciągnąć szalę zwycięstwa na swoją stronę. Wszystkie Tygrysy prowadziły ogień. Ogłuszający ryk silników przetaczał się nad polem bitwy. Ludzie, którzy siedzieli w środku, musieli zachować zimną krew: strzelać, ładować i wydawać rozkazy szybko i metodycznie. Maszyny przemieszczały się po parę metrów, manewrowały w lewo i w prawo, próbując zejść z celownika wroga i samemu wymierzyć celny cios.

Liczyliśmy płonące jak pochodnie czołgi wroga, które już nigdy nie wystrzelą w stronę niemieckiego żołnierza. Po godzinie było ich dwanaście. Pozostałe trzydzieści kręciło się po polu jak wściekłe, strzelając raz za razem. Celowali dobrze, ale nasz pancerz był mocny. Przestaliśmy już nawet kulić się za każdym razem, kiedy stalowa pięść łomotała o ściany czołgu. Ścieraliśmy z twarzy odpryski farby pokrywającej wnętrze pojazdu, znów ładowaliśmy, celowaliśmy i strzelaliśmy. I tak przez cztery godziny. W końcu ostatni czołg wroga znikł z pola widzenia. Przed nami płonęły dwadzieścia trzy stalowe bestie. Wysiedliśmy z wozów, zapaliliśmy papierosy i zastanawialiśmy się, jak to możliwe, że nie ponieśliśmy żadnych strat. Lufy obu naszych czołgowych karabinów maszynowych wymagały wymiany. Oprócz tego kilka drobnych uszkodzeń. Nie został nam w zapasie ani jeden pocisk do działa, ale wciąż byliśmy żywi.

Wprawdzie Fey wspominał, że do opisanego starcia miało jakoby dojść już 5 lipca pod Bierezowem, ale najpewniej pomylił datę i miejscowość. Pierwszego dnia ofensywy II KPanc SS miał minimalny kontakt z radziecką bronią pancerną, walki z czołgami RKKA zaczęły się faktycznie 6 lipca. Kolejne dni przyniosły następne starcia pancerne. 7 lipca 2. DGrenPanc SS prowadziła atak w kierunku na Teterewino, odpierając kontrataki radzieckiego 2. KPancGw z kierunku wschodniego. W tych dniach doszło też do niecodziennego pojedynku Tygrysów z grupą radzieckich pociągów pancernych. Trzy Panzer VI wyszły wówczas z linii, a osadzony na szynach przeciwnik okazał się dość groźny. Mimo to dywizja kontynuowała marsz na Gierznoje. Walki toczono tu m.in. z 31. KPanc oraz 51. DStrzGw. Dotychczasowe walki wyczerpały 8. kompanię. 9 lipca meldowano zaledwie jeden sprawny czołg i ta tendencja utrzymywała się niemal codziennie aż do 13 lipca. Nawet jeśli 2-3 czołgi udawało się wówczas usprawnić, jeszcze tego samego dnia były one obezwładnianie ogniem przeciwnika, minami lub awariami technicznymi. „Das Reich” otrzymała teraz rozkaz osłony od wschodu klina II KPanc SS, co naraziło ją na nowe kontrataki wroga. 11 lipca został ciężko ranny dowódca kompanii Tygrysów, SS-Hauptsturmführer Zimmermann, a jego następca, SS-Hauptsturmführer Lorenz, poległ jeszcze tego samego dnia (dwie godziny po objęciu dowództwa został trafiony w głowę). Nie był to zbyt szczęśliwy dzień dla kompanii, dodatkowo jeden Tygrys został spisany na straty. Z drugiej strony cała dywizja zgłosiła zniszczenie 97 czołgów wroga. 12 lipca odpierano ataki 2. KPancGw, biorąc w ten sposób udział w bitwie pod Prochorowką. 13 lipca „Das Reich” wznowiła działania zaczepne na wschód, walcząc m.in. z 183. DStrz oraz licznymi jednostkami radzieckich czołgów. 14 lipca prowadzono natarcie w stronę miejscowości Praworot. Dowództwo nad Tygrysami w dniach 11-15 lipca sprawował SS-Obersturmführer Theiss, potem zaś SS-Obersturmführer Reininghaus. Natarcie prowadzone do 15 lipca przyniosło ciężkie walki pod Iwanowką i Winogradowką. Poważne uszkodzenia odniosły czołgi S21 i S24 (w tym drugim zginęła cała załoga). Ostatecznie do 16 lipca niemiecka ofensywa załamała się, zaś kompania czołgów ciężkich osłaniała następnie odwrót dywizji na pozycje wyjściowe.

Poziom gotowości bojowej Panzer VI ciężkiej (8). kompanii 2. Pułku Pancernego SS w czasie ofensywy na Kursk przedstawiał się następująco:

4 lipca – 12 sztuk
5 lipca – 11 sztuk
6 lipca – 7 sztuk
7 lipca – 6 sztuk
9 lipca (wieczór) – 1 sztuka
10 lipca (wieczór) – 1 sztuka
11 lipca (wieczór) – 1 sztuka
12 lipca (wieczór) – 2 sztuki
13 lipca (wieczór) – 1 sztuka
14 lipca (wieczór) – 4 sztuki
15 lipca (wieczór) – 2 sztuki
16 lipca (wieczór) – 5 sztuk
17 lipca (wieczór) – 9 sztuk
18 lipca (wieczór) – 9 sztuk

9. kompania 3. Pułku Pancernego SS

Atak dywizji „Totenkopf” rozpoczął się 5 lipca o godz. 9:15. Tygrysy z 9. kompanii, pod dowództwem SS-Obersturmführera Schrödera, zapewniały wsparcie dla piechurów 5. Pułku Grenadierów Pancernych SS. Od razu na wschód od miejscowości Bierezow rozgorzały zaciekłe walki z radziecką 52. DStrzGw. Po przełamaniu jej oporu, 3. DGrenPanc SS odchyliła oś natarcia na wschód, w kierunku miejscowości Gonki, atakując tam pozycje 375. DStrz. Po zajadłych starciach zdobyto wzgórze 224,3. Podobnie jak w pasie natarcia innych kompanii czołgów ciężkich, również 9. kompania miała szczególne problemy z polami minowymi. Aż pięć Tygrysów poderwało się na nich, niemniej meldunki dywizyjne z 5 i 6 lipca wskazują na zachowanie wysokiego potencjału bojowego. 6 lipca, w toku dalszych walk, odrzucono 375. DStrz, rozpoczynając marsz wzdłuż drogi Biełgorod-Kursk. 7 lipca wyparto oddziały radzieckie na wschodni brzeg rzeki Lipowy Doniec, osłaniając w ten sposób skrzydło korpusu (wkrótce „Totenkopf” została zluzowana przez 167. DP i rzucona na lewe skrzydło II KPanc SS). 7 lipca ogniem artylerii został trafiony czołg nr „912”, który spisano ze stanu. Liczba czołgów w gotowości bojowej obniżyła się do 6 maszyn. Dzień później, 8 lipca, ciężko ranny został dowódca kompanii Tygrysów, a jego następcą został SS-Untersturmführer Köhler (generalnie podaje się, że Schröder zginął, ale w wykazie strat korpusu figuruje jako ranny). 8 lipca nie był szczęśliwy dla 3. Pułku Pancernego SS. W rejonie Wisłoje-Ternowska o godz. 11:45 dywizję zaatakował ze skrzydła 2. KPancGw. Ciężkie walki trwały cały dzień. Niemcy dla opanowania sytuacji musieli wykonać przeciwuderzenie. Spowodowało to m.in. spadek liczby gotowych do walki Tygrysów. Jeszcze poważniejszą stratą była śmierć dowódcy całego pułku. 9 lipca, po zluzowaniu przez 167. DP, „Totenkopf” przeszła na lewe skrzydło korpusu Waffen-SS i w ramach Kampfgruppe „Baum” i „Becker” rozpoczęła marsz nad rzekę Psioł z zadaniem jej sforsowania. W kierunku na Wiesełyj doszło do starć z 31. KPanc, który pobity, wycofał się. Niemcy podeszli nad Psiołę. 10 lipca przyniósł początek walk o przyczółek na północnym brzegu rzeki, ale na razie bez udziału niemieckich czołgów. Załogi Tygrysów, czekając aż saperzy przerzucą przez Psiołę most o nośności 60 ton, zajęły się usprawnianiem uszkodzonych maszyn. W efekcie 11 lipca 9. kompania miała na chodzie aż 10 Panzer VI. Tego dnia po południu w silnych strugach deszczu ukończono budowę przeprawy. Problemem okazały się jednak podmokłe drogi, tak więc wejście czołgów do walki przełożono na 12 lipca. 12 lipca 1943 roku, „dzień Prochorowki”, przyniósł 9. kompanii serię zajadłych walk z 5. AGw, w tym 95. DStrzGw, 97. DStrzGw oraz jednostkami pancernymi. Pod Koczetowką poległ niedawno mianowany dowódca kompanii Tygrysów, a następnym został SS-Untersturmführer Schüssler. Wszystkie ciężkie czołgi wyszły tego dnia z linii. „Totenkopf” próbował mimo to przejąć inicjatywę, atakując resztki 52. DStrzGw. Na Niemców spadł jednak potężny ostrzał artyleryjski. Ciężkie walki wywiązały się w rejonie wzgórza 226,6. 13 lipca kilka Tygrysów znów rzucono do walki, w celu odpierania zajadłych kontrataków wojsk 5. AGw. Przyczółek udało się utrzymać, ale wieczorem 13 lipca w 9. kompanii żaden czołg nie nadawał się do walki. W kolejnych dniach kompanie naprawcze przywróciły jednak sprawność praktycznie wszystkim maszynom. 16 lipca rozpoczął się powolny odwrót na południe, który zakończył się 20 lipca.

Poziom gotowości bojowej Panzer VI 9. kompanii 3. Pułku Pancernego SS w czasie ofensywy na Kursk przedstawiał się następująco:

4 lipca – 11 sztuk
5 lipca – 10 sztuk
6 lipca – 6 sztuk
7 lipca – 6 sztuk
8 lipca (wieczór) – 5 sztuk
9 lipca (wieczór) – 2 sztuki
10 lipca (wieczór) – 2 sztuki
11 lipca (wieczór) – 10 sztuk
12 lipca (wieczór) – 10 sztuk
13 lipca (wieczór) – 0 sztuk
14 lipca (wieczór) – 5 sztuk
15 lipca (wieczór) – 7 sztuk
16 lipca (wieczór) – 9 sztuk
17 lipca (wieczór) – 7 sztuk
18 lipca (wieczór) – 7 sztuk

503. batalion czołgów ciężkich kapitana Graf Kageneck

Jedyny kompletny batalion Tygrysów wziął udział w „Cytadeli” w ramach III KPanc Grupy Armijnej „Kempf” (III KPanc dowodził gen. Breith). Gen. Breith uznał jednak najwyraźniej, że czołgi ciężkie rządzą się swoimi prawami i nie podlegają teoriom o koncentracji broni pancernej. Dlatego batalion rozdzielono na samodzielne kompanie, przydzielając już przed bitwą po jednej do 7. DPanc (3./503) i 19. DPanc (2./503), zaś ostatnią kierując do odwodu korpusu (wbrew temu, co można przeczytać w wielu publikacjach, rankiem 5 lipca 6. DPanc nie miała przydzielonej kompanii Tygrysów, tylko 228. dywizjon dział szturmowych; dopiero w toku walk trafiła tam trzecia z kompanii czołgów ciężkich). Pas natarcia III KPanc był terenem trudnym, ponieważ na południe od Biełgorodu wojska obu stron rozdzielała rzeka Doniec, tworząc naturalny rów przeciwpancerny. Artyleria broniącej się tu 7. AGw była dobrze wstrzelana w tę przeszkodę, co stanowiło dodatkową trudność. W pierwszej kolejności rzekę przekroczyli grenadierzy pancerni, ale, podobnie jak w pasie XXXXVIII KPanc, nie mogli oni początkowo liczyć na wsparcie pancerne. Natarcie w pasie 6. DPanc oraz 19. DPanc w rejonie Biełgorod – Michajłowka utknęło, ponieważ radziecka artyleria zniszczyła mosty na Dońcu. Podobne problemy trapiły 7. DPanc, która jednak jako pierwsza uchwyciła solidny przyczółek. Gerhard Niemann, działonowy Tygrysa z 3. kompanii 503. batalionu, tak wspominał początek ofensywy: Nasza kompania sunie przez wąski las przechodzący w równinę nad brzegiem Dońca. Jako działonowy zajmuję stanowisko u stóp dowódcy, na głowie mam słuchawki. Jeszcze raz sprawdzam nerwowo spusty działa i karabinu maszynowego oraz pokrętła mechanizmów przesuwu pionowego i poprzecznego. Ręka drży mi nieco, gdy szybko nastawiam zasięgi na dalmierzu. Rosyjska artyleria otwiera ogień. Przejeżdżamy przez wieś. Mamy przekroczyć rzekę pod Sołomino, siedem kilometrów na południowy wschód od Biełgorodu. Pierwszy czołg już dotarł do brodu, reszta czeka w ukryciu. Dookoła wybuchają pociski nieprzyjaciela. Wtórują im „organy Stalina”. Piekielny koncert.

Prowadzący Tygrys nr 321 zanurza się po błotniki i powoli przedziera się przez wodę. Wkrótce grzęźnie na drugim brzegu, próbując bezskutecznie wydostać się z pułapki. Podmokły teren okazuje się nieprzejezdny dla wozu o wadze blisko sześćdziesięciu ton. Rozstawione szeroką tyralierą Tygrysy zajmują pozycje na otwartej równinie nad Dońcem. Rosyjska artyleria koncentruje swój ogień na punkcie przeprawy. Zostaje trafiony most, z którego akurat my i tak nie mogliśmy skorzystać z uwagi na ograniczenie nośności do trzydziestu ton. Saperzy dokonują teraz nadludzkich wysiłków. Powracają pierwsi ranni żołnierze piechoty. Nie mogą pojąć, dlaczego nasze czołgi wciąż tkwią bezczynnie [na zachodnim brzegu rzeki]. „Dalej! Jazda! Koledzy czekają na was!” – krzyczą rozpaczliwie. My jednak stoimy po jednej stronie, piechota po drugiej, a pomiędzy nami płynie Doniec. Jest południe. Słońce nagrzewa wnętrza czołgów niemiłosiernie. Człowiek czuje się jak w inkubatorze. Wreszcie saperom udało się! Przejście jest gotowe.

Kompania – naprzód”

Po przejechaniu kilkuset metrów czołgi docierają do linii przyczajonych na ziemi grenadierów. Wówczas padają pierwsze rozkazy.

Uwaga! Cel: schron, pocisk burzący.”

Przyciskam pedał mechanizmu obrotu wieży, która skręca w prawo. Lewą ręką ustalam zasięg na teleskopowym celowniku, prawą reguluję pokrętłem kąt podniesienia. Na celowniku pojawia się obiekt. Zwalniam zabezpieczenie i – ognia! Cel niknie w obłokach dymu.

Kierowca, naprzód!” Czuję lekkie szarpnięcie i już moim oczom ukazuje się kolejny widok. Przed czołgiem pojawiają się pierwsi czerwonoarmiści. Liczne postacie w brązowych odzieniach wyrastają jak spod ziemi. Stojąc i klęcząc strzelają w pancerz czołgu. Karabin maszynowy otwiera ogień. Co chwila wybuchają wśród nich pociski. Postacie wyrzucają ramiona w górę i padają. Tylko nieliczni znajdują schronienie w zagłębieniach ziemi, lecz tych wykańcza nadciągająca piechota.

Ognia, ognia!”. Po prawej stronie ukazuje się pole pszenicy. „Działo w prawo, pięćdziesiąt metrów, zwolnić zabezpieczenie!”. Z wielką ostrożnością suniemy naprzód. Przyciskam mocno czoło do oparcia okularu celownika. Oczy bolą mnie od ciągłego wypatrywania. W oddali spostrzegam działo przeciwpancerne. Przed naszym czołgiem tryska fontanna ziemi. Odpowiadamy ogniem i działo zostaje unieszkodliwione. Nasz Tygrys jest ostrzeliwany ze wszystkich stron. Co najmniej cztery działa przeciwpancerne prażą w nas. Kierowca coś ryczy, zdaje się: „Trafili nas!”. Nasz radiooperator [strzelec-radiotelegrafista zajmował miejsce w przedniej części kadłuba, obok kierowcy] jest ranny. Ładowniczy pakuje do lufy pocisk za pociskiem i umieszcza coraz to nowe taśmy amunicji w karabinie maszynowym, a ja strzelam. Dowódca wydaje rozkazy kierowcy na stojąco. Najeżdżamy na działo przeciwpancerne i miażdżymy je gąsienicami. Znowu dostajemy z przodu i gaśnie oświetlenie. Wysiada elektryczny układ odpalania działa. Mimo to nasz czołg jedzie dalej!

Pojawia się kolejne działo przeciwpancerne – niecałe pięćdziesiąt metrów od nas. Jego obsługa uciekła, za wyjątkiem jednego człowieka. Kuli się za osłoną armaty i strzela. Straszliwy huk przeszywa wnętrze pojazdu. Kierowca skręca błyskawicznie i miażdży kolejne działo. Ponownie dostajemy, tym razem z tyłu. Silnik zakasłał, ale nie zgasł.

Wstrzymać ogień” – rozkazuje porucznik.

A to działo z tyłu?” – zapytuję.

Ktoś inny je zniszczył!”

Jedziemy dalej. Nasz Tygrys telepie się pokonując okopy i leje po pociskach. Za wzniesieniem pojawia się gospodarstwo rolne, a przed nim znajdują się czołgi nieprzyjaciela. Jeden z nich płonie po naszym drugim strzale. Inny wkracza w nasze pole rażenia. Pudłujemy dwukrotnie. Za trzecim razem trafiamy dokładnie między wieżę a kadłub. T-34 zostaje zniszczony. Na tym bitwa się kończy. Przed nocą kompania zbiera się do kupy dla bezpieczeństwa.

5 lipca okazał się szczególnie morderczy dla 2. kompanii, która weszła w rejonie Michajłowki na nierozpoznane pole minowe, tracąc przejściowo 13 z 14 swoich czołgów (wedle innego meldunku do tych strat doszło tam dopiero 6 lipca, z czego miny uszkodziły 9 czołgów, ogień przeciwnika zaś 4 pozostałe). Problemem okazała się również współpraca na linii ciężkie czołgi wsparcia – grenadierzy pancerni. Czołgi zanadto wysuwały się przed linię piechoty, narażając się na pułapki przeciwpancerne oraz brnąc po nieznanym terenie bez należytego wsparcia saperów. Niepowodzenie 6. DPanc sprawiło z kolei, że dowództwo III KPanc zmieniło jej oś natarcia, przydzielając przy okazji odwodową 1. kompanię 503. batalionu. Wieczorem 5 lipca Tygrysy z tej kompanii dołączyły do Kampfgruppe von Oppeln (dowódca 11. Pułku Pancernego 6. DPanc), działając ramię w ramię z czołgami średnimi. 6 lipca Niemcy mieli już na przyczółku cały batalion Panzer VI, ale rozdzielony między różne dywizje i mocno zdekompletowany na radzieckich polach minowych. Tego dnia ranny został porucznik Scherf z 3./503, zaś 1. kompania toczyła ciężkie walki pod Razumnoje, chcąc od południa zdobyć teren, którego 5 lipca 6. DPanc nie potrafiła opanować od zachodu. Straty 503. batalionu były poważne. Wedle meldunku z 8 lipca, w dniach 5-6 lipca jednostka utraciła 34 spośród 39 Tygrysów wysłanych do walki. 7 z nich padło ofiarą ognia armat przeciwpancernych i czołgów, 16 wyeliminowały miny, 9 uległo awariom technicznym, ale wszystkie je można było naprawić. Inaczej przedstawiała się sprawa z ostatnimi dwoma Panzer VI, które uznano za utracone bezpowrotnie. Kompanie zostały zredukowane do poziomu plutonów i przy każdym pułku pancernym znajdowały się teraz po 3-4 czołgi. 7 lipca 1. kompania wspólnie z 7. kompanią 11. Pułku Pancernego toczyła ciężkie walki pod Jastrebowem i Sewirkowem. Oddziały niemieckie posuwały się wolno, radzieccy saperzy wysadzili zaś mosty na rzece Razumnaja. To rozdzieliło czołgi średnie i ciężkie, gdyż te drugie, z braku dogodnej przeprawy, nie mogły dalej prowadzić natarcia. 8 lipca, w związku z tym, że dotychczasowy dowódca został ranny, kierowanie batalionem przejął kapitan Burmester. Tego dnia w meldunku z godz. 12:00 503. batalion zameldował, że ma sprawne 33 czołgi, 8 znajduje się w krótkiej naprawie, zaś 2 w długiej. Z kolei meldunek korpusu do dowództwa armii mówił o 32 sprawnych czołgach ciężkich i 11 w naprawach. Nadal poszczególne kompanie znajdowały się przy trzech różnych dywizjach pancernych III KPanc. Natarcie korpusu posuwało się wolno w kierunku północno-wschodnim na Mielechowo, Szejno i Batracką Daczę. 9 i 10 lipca walki miały szczególnie uporczywy charakter, ale Tygrysy nie odgrywały w nich istotnej roli – nadal średnio na dywizję przypadały 3 sprawne Panzer VI. Natarcie prawego skrzydła III KPanc utknęło pod Batracką Daczą, ale na lewym skrzydle powstała szansa przełamania się przez 6. DPanc na Rżawiec, co mogło pozwolić na połączenie się z II KPanc SS. W tej sytuacji, nocą z 11 na 12 lipca, wydano rozkaz, aby ocalałe czołgi 503. batalionu przydzielić do 11. Pułku tej dywizji. Co jednak znamienne, w dokumentach III KPanc napisano, że batalion czołgów ciężkich przekazano pod komendę 6. DPanc dopiero 13 lipca. To zamieszanie wynika z obecności dowództwa batalionu czołgów przy 11. Pułku Pancernym już od dnia 11 lipca, podczas gdy wszystkie trzy kompanie zebrały się dopiero 13 lipca. 11 lipca 17 czołgów walczyło przy 6. DPanc, zaś 7. DPanc miała 3 Panzer VI, 19. DPanc także 3 Panzer VI (wozy sprawne). 11 lipca wydawał się kluczowy, gdyż Kampfgruppe von Oppeln nacierała gwałtownie przez Szlachowo na Kazaczje i Rżawiec u źródeł Dońca, co oznaczało włamanie na kilkanaście kilometrów i nadzieję na przełamanie frontu. Rosjanie zrobili więc wszystko, aby zatrzymać ten rajd i w dniach 12-13 lipca w rejonie Rżawca doszło do wyjątkowo zaciekłych walk. Bój w trójkącie Rżawiec – Kurakowka – Aleksandrowka oraz dramatyczne walki o sforsowanie tam Dońca i przedarcie się do Prochorowki były najbardziej dramatycznym epizodem bitwy pod Kurskiem. 6. DPanc i 503. batalion spłynęły krwią – odnotowano stratę bezpowrotną dwóch Tygrysów (formalnie 12 i 14 lipca), von Oppeln został ranny, a dowódca 6. DPanc otrzymał śmiertelny postrzał w głowę. 14 lipca batalion meldował 6 sprawnych czołgów, ale mimo strat znów zaangażowano go w walki. Do 15 lipca II KPanc SS i III KPanc wreszcie się połączyły na południe od Prochorowki, niemniej ofensywa niemiecka utknęła. Podniósł się natomiast poziom gotowości bojowej 503. batalionu, do 9 czołgów 15 lipca i aż 15 w dniu 16 lipca (meldunek z tego dnia podaje, że 15 czołgów było na chodzie, 17 znajdowało się w krótkich naprawach, 8 w długich, zaś 5 Tygrysów spisano ze stanu). 17 i 18 lipca, gdy rozpoczęto stopniowy odwrót na pozycje wyjściowe, osiągnięte ostatecznie 20-22 lipca, liczba Tygrysów w linii wynosiła odpowiednio 15 i 13 sztuk. Wedle meldunków III KPanc (a wbrew znanym opracowaniom książkowym opisującym działania Tygrysów) 503. batalion czołgów ciężkich utracił do 19 lipca bezpowrotnie 5 Panzer VI, a w kolejnych dniach, w wyniku lokalnych starć, spisano jeszcze ze stanu dalsze dwie maszyny, tak że bilans lipca zamknął się stratami na poziomie 7 wozów (według najbardziej znanego opracowania „Tiger in Combat” W. Schneidera 23 lipca odnotowano stratę 3 Panzer VI, a wcześniej łącznie 4 czołgów, ale daty strat są tu ewidentnie opóźnione; przykładowo dwa pierwsze Tygrysy, zniszczone już 5-6 lipca, umieszczono pod datą 10 lipca, niezgodne z dokumentami archiwalnymi są również terminy przejścia batalionu pod rozkazy 6. DPanc).

> regulamin