25 listopada 2017

Tygrysy pod Kurskiem – analiza operacyjna

Eugeniusz Żygulski

Narzędzie walki

Panzer VI Tiger (Panzer-Kampfwagen VI Ausf. H1/Sd.Kfz. 181) był ciężkim czołgiem wsparcia. Nie była to zatem maszyna o wyspecjalizowanej funkcji taktycznej i odznaczała się znaczną uniwersalnością. Konstrukcyjnie był to klasyczny czołg – z przedziałem kierowania z przodu, centralnym przedziałem bojowym oraz przedziałem napędowym z tyłu. Uzbrojenie główne zamontowano w obrotowej wieży. Czołg ważył 54 tony, a jego masa całkowita sięgała 57 ton. Kadłub Tygrysa mierzył 6,3 metra długości, zaś wraz z działem długość całkowita sięgała 8,45 metra. Szerokość czołgu wraz z gąsienicami wynosiła 3,7 metra. Wysokość, licząc od poziomu gruntu do szczytu wieżyczki dowódcy czołgu na wieży, to 3 metry. Pod względem rozmiarów nie był to więc pojazd monstrualnych rozmiarów, jak być może chciałaby go widzieć ówczesna propaganda obu stron konfliktu, choć wyraźnie większy niż czołgi średnie Panzer III i Panzer IV. Tygrys odróżniał się zdecydowanie od niemieckich czołgów średnich siłą ognia, masą, poziomem ochrony pancernej oraz wybranymi charakterystykami manewrowymi.

W wieży czołgu umieszczono uzbrojenie główne – armatę 8,8 cm KwK 36 L/56 (czołg miał też dwa karabiny maszynowe MG 34, jeden w wieży, drugi na przedzie kadłuba). Było to doskonałe działo (duża celność i znaczny zasięg, wysoka szybkostrzelność i żywotność lufy), stanowiące adaptację armaty o pierwotnie przeciwlotniczym charakterze Flak 18/36. Inaczej niż działa przeciwlotnicze kal. 105 i 128 mm, armata kal. 88 mm miała mniejszą od nich masę i rozmiary, co jeszcze w 1941 roku zdecydowało o wyborze tego właśnie kalibru dla armaty nowego niemieckiego czołgu ciężkiego. Z KwK 36 L/56 (lufa długości 4928 mm) można było strzelać pociskami przeciwpancernymi Panzergranate 39 (8,8 cm Pzgr 39), opcjonalnie Panzergranate 40 (podkalibrowy z rdzeniem wolframowym, 8,8 cm Pzgr 40), kumulacyjnymi Granate 39 Hohlladung (8,8 cm Gr 39 HL) oraz odłamkowo-burzącymi Sprenggranate L/4,5 (masa naboju 14,7 kg, pocisku 9 kg, w tym 870 g materiału wybuchowego). Łączny zapas amunicji wynosił aż 92 naboje, co było wartością znaczną. Standardowy pocisk Pzgr 39 miał prędkość początkową 773 m/s i można było nim razić celnie cele nawet na odległość 4000 metrów, choć maksymalnym dystansem zalecanym było 2000 metrów. Ten ciężki pocisk przeciwpancerny mógł przebić płytę stalową grubości 85 mm ustawioną pod kątem prostym z dystansu 2000 metrów. Innymi słowy, z tej odległości można było przebić pancerz boczny czołgu ciężkiego KW-1 (burta kadłuba o grubości pancerza 75 mm lub 60 mm w KW-1S), jak również średniego T-34 (45 mm lub 40 mm) oraz pancerze boczne ich wież (odpowiednio 75 mm lub 82 mm w KW i 45 mm lub 52 mm w T-34), nawet mimo pochyłości części z tych osłon. O ostrzale bocznym z tej właśnie odległości do T-34 i KW mówiła także niemiecka instrukcja, zalecająca stosowanie Pzgr 39. W przypadku Pzgr 40 (prędkość początkowa 930 m/s) zalecano używanie tej amunicji od dystansu 1500 metrów, zaś pocisków Gr 39 HL (wylotowa prędkość początkowa 600 m/s) od 1000 metrów. Zalecenia te związane były z procentową szansą uzyskania trafienia pierwszym strzałem. Teoretycznie na dystansach do 1000 metrów było to dla Pzgr 39 i Pzgr 40 prawdopodobieństwo rzędu 100%, a na 1500 metrów rzędu 90% (wyjątek stanowił pocisk kumulacyjny, który na dystansie większym niż kilometr był właściwie bezużyteczny), przy czym za najpewniejszy na dużych odległościach uważano Pzgr 39.

Amunicja odłamkowo-burząca Sprenggranate L/4,5 (prędkość początkowa 800 m/s) nie była dedykowana zwalczaniu broni pancernej, ale to właśnie tymi ładunkami można było strzelać na największe odległości (ostrzał obszarowy). Jej minusem była jednak stosunkowo niewielka masa ładunku wybuchowego (niespełna 0,9 kg), co czyniło ten pocisk skutecznym w rażeniu celów miękkich i słabo osłoniętych (odłamki), ale mało przydatnym w strzelaniu do bardziej solidnych obiektów. Dlatego Tygrys był najskuteczniejszy w walce z wrogą bronią pancerną, natomiast pod względem niszczenia obiektów (stanowiska obronne, schrony, przeszkody, budynki) jego siła ognia była porównywalna lub jedynie nieznacznie przewyższała działa czołgów T-34 i KW-1. Uznać ją można było jednak za wystarczającą – wszakże inaczej niż KW-2, Panzer VI nie był wyspecjalizowanym czołgiem przełamania. Pzgr 39 z dystansu 2000 metrów przebijał 85 mm pionową płytę pancerną, na dystansie 1500 metrów 100 mm płytę, zaś na dystansie 100 metrów płytę grubą na 120 mm. Pzgr 40 na tych samych odległościach przebijał płyty grube odpowiednio na 110 mm, 123 mm i 170 mm. Oznaczało to, że radziecki czołg ciężki KW-1 mógł być niszczony także od czoła z dystansu co najmniej 1500 metrów, co zresztą potwierdzili sami Rosjanie wiosną 1943 roku, z KwK 36 przebijając z tej właśnie odległości wzmocniony (!) pancerz przedni KW (75 mm pancerz właściwy i 30 mm ekran dodatkowy nachylone pod kątem 60 stopni od poziomu). Jednocześnie armata ZIS-5 czołgu KW-1 była groźna dla Tygrysa dopiero na dystansach poniżej 500 metrów, gdy ten wystawiał na ostrzał pancerz boczny, a pancerz czołowy Panzer VI można było z niej przebić dopiero na 200-300 metrach. Tym samym Tygrys pod względem siły ognia przeciwpancernego dystansował T-34 i KW-1 z ich 76 mm armatami o kilka długości. Jedynym pojazdem Armii Czerwonej mogącym podjąć względnie równorzędną walkę z niemieckim czołgiem ciężkim było w tej sytuacji działo samobieżne SU-152 (na dystansach od 2000-1500 metrów). Niemniej trzeba pamiętać, iż SU-152 miało pancerz rzędu 75-60 mm, powielając tu wartości znane z KW-1 i załoga Tygrysa także mogła zniszczyć radzieckie działo samobieżne z odległości 2000-1500 metrów, a KwK 36 była znacznie bardziej szybkostrzelna niż haubico-armata MŁ-20S kal. 152 mm. Ponadto znajdowała się w obrotowej wieży, a nie w stałej kazamacie. W czasie bitwy pod Kurskiem Panzer VI dzierżył zatem status hegemona wśród wszystkich wozów bojowych obu stron, siłą uzbrojenia głównego ustępując jedynie …Tygrysowi, czyli Ferdynandowi. Panzer-Jäger Tiger (P) był jednak wyspecjalizowanym wozem bojowym, maszyną przeciwpancerną, inaczej niż Panzer VI Tiger Ausf. H1, nie będąc wozem bojowym o charakterze uniwersalnym.

Panzer VI, obok bardzo dobrego uzbrojenia, odznaczał się również solidną ochroną bierną, choć nie pozbawioną słabych miejsc. Przednie płyty kadłuba czołgu miały grubość 100 mm (osłona transmisji – kąt pochylenia 75 stopni od poziomu, płyta czołowa chroniąca kierowcę i strzelca-radiotelegrafistę – kąt nachylenia 81 stopni od poziomu) lub 60 mm (płyta chroniąca elementy układu transmisyjnego od góry, ustawiona pod kątem 35 stopni od poziomu i 60 mm płyta łącząca dno z maską kadłuba). Maska działa również miała grubość 100 mm. Boczny pancerz kadłuba miał grubość 80 mm w części górnej oraz 60 mm na linii kół. Podobnie pancerz boczny wieży wynosił 80 mm (płyta pod kątem prostym). Identyczne wartości – 80 mm – miały pancerze tylne wieży i kadłuba. Słabo opancerzony był natomiast strop wieży, górne płyty kadłuba oraz dno kadłuba. Wszędzie tam pancerz miał grubość 25 mm, przykładowo o 10 mm mniej niż analogiczny w czołgu KW-1. W przypadku celnego porażenia ogniem stromotorowym Panzer VI mógł zatem zostać względnie łatwo uszkodzony lub nawet zniszczony. Ostrzał ogniem artyleryjskim lub moździerzowym był dla tego wozu groźny tak samo jak dla innych czołgów czy dział samobieżnych. Wrażliwym elementem czołgu był również układ jezdny. Poważny problem w tej sytuacji stanowić mogły miny.

O ile uzbrojenie uznać można za bardzo dobre, a poziom ochrony za dobry (na dystansach poniżej 500 metrów Panzer VI stawał się jednak wrażliwy na ogień standardowych dział przeciwpancernych i uniwersalnych), o tyle parametry manewrowe Tygrysa były nienajlepsze. Czołg miał dość oryginalny układ jezdny, złożony, obok kół napędowych i napinających, z 24 dużych kół jezdnych umieszczonych w czterech rzędach oraz stosunkowo szerokie gąsienice, co miało przyczynić się do lepszego rozkładu masy, nacisku na grunt i dzielności terenowej. Mimo to Tygrys miał stosunkowo słabą, jak na 57 tonowy pojazd, jednostkę napędową – chłodzony cieczą, silnik benzynowy Maybach HL 210 P30, a od 251 egzemplarza Maybach HL 230 P45, o mocy maksymalnej odpowiednio 650 i 700 KM przy 3000 obrotów na minutę. Silniki te wraz z osprzętem, podobnie jak układ przeniesienia napędu opisywanego czołgu, miały skomplikowaną konstrukcję i w warunkach pola walki wykazywały się znaczną awaryjnością, wymagając częstej i precyzyjnej obsługi. Nieszczelności w osprzęcie silnika były przyczyną częstych przecieków, w skrajnych przypadkach prowadziły do samozapalenia się pojazdu (odnotowano kilka takich zdarzeń). Z tego powodu statystyczna gotowość bojowa wozów Panzer VI była często niezadowalająca. Czołg był bardzo ciężki, pusty kadłub ważył ponad 20 ton, wieża ponad 11 ton, kompletny czołg w gotowości bojowej osiągał masę 57 ton. Tymczasem zbiorniki paliwa mieściły tylko 543 dm³ paliwa (realnie 530 litrów), przy przeciętnym spalaniu na poziomie 535 litrów/100 km na drodze utwardzonej i 935 litrów/100 km w terenie. W efekcie zasięg czołgu sięgał przeliczeniowo 100 km na drodze i 60 km w terenie (wedle dokumentów Generalnego Inspektora Wojsk Pancernych; w instrukcjach dla załóg Tygrysów podawano nieco większe zasięgi maksymalne – 140 km po drodze i 85 km w terenie). Wartości tego rodzaju były znacznie gorsze niż dla czołgów średnich Panzer III i Panzer IV. Prędkość maksymalna Tygrysa sięgała 38 km/h (teoretycznie 45 km/h) na drodze, ale zalecana prędkość marszowa wynosiła 20 km/h na drodze i 15 km/h w terenie. Czołgi te były mniej dynamiczne, nieco wolniejsze i znacznie bardziej paliwożerne niż czołgi średnie. Poziom awaryjności technicznej był także nieznacznie wyższy niż w modelach Panzer III i Panzer IV.

> regulamin