18 lipca 2018

Gliniany kolos. Potencjał pancerny RKKA 22. 06. 1941

Norbert Bączyk

Sprzęt pancerny

Rok 1941 miał upłynąć w wojskach pancernych RKKA pod hasłem pokoleniowej wymiany sprzętu. Stąd wojna wybuchła w najgorszym możliwym momencie, gdy stary sprzęt wykazywał już silne zużycie i ustępował konstrukcjom zagranicznym, natomiast nowy nie przyjął się jeszcze w oddziałach. Podstawowym modelem czołgu był w tym czasie wóz rodziny T-26, występujący w liczbie 8750 egzemplarzy (plus 1200 czołgów z miotaczami płomieni i specjalnych) oraz pojazdy rodziny BT w liczbie 7500 egzemplarzy. Czołg T-26 w toku trwającej dekadę produkcji technicznie ewoluował, niemniej do końca pozostał wozem typowo lekkim, o cienkim opancerzeniu i słabym silniku, za to z silnym uzbrojeniem, obejmującym w większości odmian nowoczesną 45 mm armatę przeciwpancerną. Czołg T-26 przewidziany został przede wszystkim jako wóz wsparcia piechoty i uniwersalny czołg pola walki, choć ani jego zdolności terenowe, ani tym bardziej opancerzenie nie predysponowały go do tej roli. Był on bowiem wrażliwy na ogień typowych armat przeciwpancernych kal. 37 mm czy nawet działek kal. 20 mm, a opracowany jeszcze dla czołgu Vickers E układ jezdny okazywał się podatny na uszkodzenia. Jak w większości czołgów radzieckich, zastrzeżenia budziła też jakość wykonania niektórych elementów, przede wszystkim przeniesienia napędu. Mimo to czołgi T-26 były lubiane przez załogi, zyskały też względnie pozytywną opinię innych użytkowników, choćby Finów, a nawet samych Niemców, którzy używali ich później w ograniczonych ilościach do celów pomocniczych. W 1941 roku w RKKA czołg T-26 uznawany był już za przestarzały. W pięciu wspomnianych okręgach wojskowych w dniu 1 czerwca znajdowało się 4221 czołgów T-26 (nie licząc odmian specjalnych), w tym 3602 klasyfikowanych jako w kategoriach I i II. Jako następcę dla wozów lekkich typowano w tym czasie zupełnie nowy czołg T-50, którego produkcja miała ruszyć w lipcu.

Czołgi rodziny BT, podobnie jak T-26, odznaczały się stosunkowo mocnym uzbrojeniem, ale również one miały słaby pancerz, a dodatkowo ich eksploatacja techniczna obarczona była licznymi problemami. Nietypowy system trakcji – kołowo-gąsienicowa, okazał się niepraktyczny. Wedle radzieckiej koncepcji głębokiego boju to właśnie szybkim czołgom BT miało przypaść w udziale rozwinięcie powodzenia po przełamaniu linii frontu i wykonanie dalekich zagonów pancernych na tyłach przeciwnika. Na początku czerwca 1941 roku w pięciu zachodnich, nadgranicznych okręgach wojskowych było 4651 czołgów BT-2, BT-5 i BT-7, w tym 3980 w dwóch pierwszych kategoriach. Kolejnym pod względem ogólnej liczebności pojazdem był czołg T-37 – przeszło 2300 sztuk i jego rozwinięcie T-38 – 1130 sztuk. Wozy te uznawano za konstrukcje zupełnie przestarzałe. Ich następcą miał być czołg T-40, w tym okresie występujący jeszcze w skromnej ilości 130 sztuk. Od 1940 roku na uzbrojenie Armii Czerwonej, choć z poważnymi problemami, zaczął też wchodzić zupełnie nowy czołg średni – T-34, pomyślany jako następca BT. 1 czerwca 1941 roku armia meldowała 892 takie pojazdy, zaś 22 czerwca 967. Wozów KW meldowano 1 czerwca 504. Z kolei inny czołg ciężki, zdeklasowany już wówczas do roli czołgu średniego, model T-28 występował w liczbie 481 egzemplarzy. Najmniej licznym pojazdem był czołg ciężki T-35, formalnie występujący w arsenałach RKKA w liczbie 59 sztuk.

Analizując powyższe wyliczenie rzuca się w oczy ogromna dysproporcja pomiędzy czołgami lekkimi – ok. 21 000, a czołgami średnimi w liczbie ok. 1380 i niespełna 600 ciężkimi. Taką proporcję, oczywiście w znacznie mniejszej skali, posiadała pod koniec lat 30-tych także armia niemiecka (dominacja lekkich Pz.Kpfw I oraz II i dopiero wchodzące do uzbrojenia docelowe modele Pz.Kpfw. III i IV), jednak do roku 1941 Wehrmacht przezbroił się w dużej mierze na czołgi średnie, których posiadał wówczas praktycznie tyle co Armia Czerwona. To dość niezwykłe, jeśli porównać ówczesne moce przerobowe przemysłów czołgowych obu państw. Pz.Kpfw III i IV ustępowały wprawdzie siłą ognia i opancerzeniem najnowszym wozom radzieckim, ale pod wieloma innym względami, takimi jak jakość wykonania, długotrwałość eksploatacji, warunki bytowe załogi, ruchliwość, szybkość, systemy optyczne i łączności, górowały one nad wozami RKKA, czego dowiodły testy porównawcze czołgów Pz.Kpfw III i T-34 w roku 1940 i późniejsze wydarzenia na froncie. Tymczasem proces przechodzenia na nową generację sprzętu pancernego nastąpił w ZSRR znacznie później niż w Niemczech, zaś wprowadzenie do produkcji wielkoseryjnej wozu T-34 zostało w pewnym sensie wymuszone napiętą sytuacją polityczną. Także czołgi KW odznaczały się jeszcze licznymi wadami, charakterystycznymi dla młodej konstrukcji.

Oczywiście dzięki swej potężnej bazie przemysłowej w przeciągu zaledwie roku czy dwóch ZSRR był w stanie wyprodukować znaczne ilości nowych czołgów średnich i ciężkich, niwelując w sensie liczbowym przewagą niemiecką, ale w czerwcu 1941 roku nie było to jeszcze odczuwalne. Inaczej bowiem niż papierowe stany nowych czołgów w pułkach pancernych w korpusach zmechanizowanych Armii Czerwonej, bataliony pancerne w dywizjach szybkich Wehrmachtu stanowiły w większości zgrane zespoły bojowe, a żołnierze znali swój sprzęt i posiadali doświadczenie bojowe. Do wojny wojska pancerne RKKA przystąpiły więc na poziomie w pewnym sensie zbliżonym do Wehrmachtu w roku 1939 – na sprzęcie starej generacji, uznawanym już za przestarzały i dopiero w okresie przezbrajania na nowe modele. Zupełnie różny był jednak poziom wyszkolenia.

Inną słabością radzieckich czołgów była kwestia sprawnego zarządzania nimi na polu walki. W większości nie montowano bowiem żadnych zewnętrznych urządzeń łączności, zaś kierowanie pododdziałem odbywało się z użyciem systemu chorągiewek. Na 8750 czołgów T-26 tylko 3400 posiadało radiostacje modelu 71-TK-1 czy nowszego 71-TK-3 i jako takie nosiły one nawet specjalną nazwę czołgi radiowe, dla odróżnienia z wozami liniowymi. Podobnie sprawa miała się z czołgami BT (2400 czołgów z radiostacją), T-37 i T-38 (nieco ponad 400 sztuk), a nawet z wprowadzanym do służby w roku 1940 czołgu T-34. Na 892 takich wozów wedle wykazu z początku czerwca zaledwie 221 posiadało radiostację. Łącznie na ok. 21 800 czołgów (nie licząc czołgów chemicznych) w łączność zewnętrzną wyposażonych było 7500 pojazdów, czyli w przybliżeniu 35%. Jeszcze gorzej przedstawiała się sprawa z modelami radiostacji przewidzianych dla innych pododdziałów wojsk szybkich.

> regulamin